famArt czyli family Art po naszemu sztuka rodzinna na wiele rąk. nie ukrywamy, że wszyscy w tym maczaliśmy palce, a nawet całe dłonie. tak się kończy spędzanie weekendu "w pełnym składzie" w domu. aura na zewnątrz nie sprzyjała aktywności outdoorowej więc zadziałaliśmy twórczo i kreatywnie w domowych pieleszach. w ruch poszła kolorowa amunicja plakatowo-indoorowa (zdecydowanie odradzam stosowanie amunicji do painballa w warunkach domowych, no chyba że mieszkacie we wnętrzu typu loft, tam wszystko jest możliwe); farby, pędzelki różnego kalibru i palce. wyszło tak jak planowałam - spontanicznie i soczyście, a najważniejsze, że wspólnie i wesoło! polecam na słotne weekendy!


nasz salon wyraźnie ożył, gdy wspólne dzieło zawisło na ścianie. utrwaliliśmy naszą niezapomnianą twórczość, no i jest wyraźny ślad jacy byliśmy owego październikowego dnia roku 2009!
legenda: patrząc od góry w pierwszym rzędzie dwie małe dłonie Jaromira, rząd środkowy od lewej rączka Bruno, z prawej łapka Bartosza, dolny rząd od lewej mocna dłoń mojej drugiej połowy, a obok moja prawica!
3 comments:
Ładny pomysł :)
bardzo fajny pomysł
s u p e r
Ekstra pomysł i znakomicie, że znalazł odpowiednią oprawę :))
Pozdrawiam :)
Post a Comment