akwarelą błękitu maluję
moje i Twoje niebo,
delikatnym lazurem cieniuję
moje i Twoje... niebo

i porywa nas sanną swą wielokonną
ku wieczności niebieskiej
porą ranną
wokoło nas chmurnie i śnieżnie
a myśli nasze dryfują bezbrzeżnie
i nagle
nadciąga burza,
czy będzie błaha czy duża?

granatem nieba strach mnie owiewa

gniewnie w przestworzach...
jednak nie tego nam było trzeba

wnet wszystko mija, znika, zamiera

i znowu słońce zza chmur spoziera,
by ogrzać serca moje i Twoje,
by złączyć złotym promieniem,
nas dwoje...
No comments:
Post a Comment