
jak się okazało to był całkiem
udany dzień. powrót do domu spacerem przez park... przez mocno jesienny park, choć temperatura na termometrze wysoka jak w środku lata. po drodze odebraliśmy najmłodszego brata z przedszkola i ruszyliśmy na łowy!

poławiacze jesiennych pereł mieli pełne ręce roboty a kieszenie - skarbów, z których powstaną cuda i cudeńka!




kiedy moi rodzice byli młodym świeżo poślubionym małżeństwem nazbierali ogromny kosz kasztanów, nanizali je na sznurki i zrobili do przedpokoju swojego wymarzonego M kasztanowe zasłony. teraz moi chłopcy mają podobny plan. ciekawe czy uda im się zebrać dostatecznie dużo kasztanów?!
7 comments:
Cudne to ostatnie zdjęcie po lewej :-)
A o tych zasłonach kasztanowych już słyszałam :-) I baaardzo mi się ta historia spodobała...
Buziaki!
Maggie, to Bruno sam się tak wystylizował i poprosił o zdjęcie :) Zasłonki to dużo powiedziane ale pewnie jakieś gigantyczne a może gargantuiczne korale powstaną, a może jakieś jesienne wahadło??? :) Uściski!
Kasztanowe zasłony - brzmi pięknie :))
Uwielbiam jesienne skarby. I podpisuję się pod zachwytem Maggie nad zdjęciem Bruna w kasztanowych okularach ;)
Wiolka, ja raczej przekonam ich żeby zrobili zawieszki albo wahadełka, bo też gdzie takie zasłony powiesić??? :)
Ewa, a co z nimi potem robicie? Macie jakieś fajne pomysły na zagospodarowanie tych drogocenności. Jaromir nosi codziennie po jednym kasztanie, znalezionym obok miejsca gdzie parkujemy pod przedszkolem, do kącika przyrody w swojej sali. Pozostali bracia już wiesz jaki mają plan :)
Cudne zdjecia, jesienne i takie radosne...!
Post a Comment