
wybrałam się dziś na wyprawę do wielkiego miasta.
zabrzmiało to co najmniej jak wyprawa na biegun północny,
ale tak właśnie jest...
mimo, że mieszkam w wielkim mieście prawie w nim nie bywam
wydeptując głównie ścieżki w znajomej mi okolicy.
tak więc pod drodze zaliczyłam kilka domów książki i ulubionych miejsc,
by w końcu trafić do celu - księgarni muzycznej na Bednarskiej.
podręcznik kupiony, więc miałam jeszcze kilka chwil
na spacer po słonecznej Warszawie!

jednego z moich ulubionych polskich malarzy.
Edward Dwurnik od zawsze zachwycał mnie
swą paletą barw i obrazami - mapami miasta
(szczególnie lubię jego cykl XI Warszawa, do obejrzenia TUTAJ).
ten dzisiejszy obraz chętnie bym powiesiła u siebie w domu.
skoro już o sztuce mowa wspomnę o filmie Wima Wendersa,
na który mam ogromną ochotę wybrać się w najbliższym czasie.
Pina Bausch - niezwykła postać, wybitna tancerka i choreografka,
która odkryła radość poruszania się.
obszerny materiał na jej temat
jest do przeczytania we wrześniowym Zwierciadle.
ale Pinę i jej Tanztheater Wuppertal trzeba po prostu zobaczyć!

na chwilę relaksu przy szumie fontann.
szkoda, że nie było ze mną chłopców...
bardzo lubią to miejsce!

na zakończenie lata i powitanie jesieni!
wszak to właśnie dzisiaj!
oby weekend był cały taki słoneczny jak ten dzisiejszy piątek!

13 comments:
Marzy mi się taki spacer, przez centrum, do południa. Powolutku, bez pośpiechu. Cisza i spokój.
Paulo, spróbuj spełnić swoje marzenie w najbliższym czasie. Takie małe wagary :)
Cudowny spacer w piękną pogodę :-) Świetne to pierwsze zdjęcie w Metropolitan :-)
Jak dla mnie Pina - obowiązkowo :-)
jako fotgrafka-amatorka ;-) za każdym razem doceniam Twoje oko i detal na zdjęciach. piękna Warszawa pokazała się Tobie w obiektywie!
a film....czekam też!
Warszawy nie znam wcale...jak patrzę na twoje zdjęcia to myślę że NIESTETY nie znam.. :)
Lubię takie spacery. W samotności. Kiedy można [pozbierać myśli ;)
Podziwiam Pinę, więc film na pewno obejrzę. W ogóle uwielbiam balet i operę, chodzę do niej regularnie. Mało rzeczy tak mnie odpręża jak widowiska w Operze Narodowej (choć nie ukrywam, że czasem wychodzę z niej znudzona).
P.S. A i na filmy Wendersa chodzę niemal "w ciemno" ;)
Dag, dziękuję. Nie zawsze mam okazję na takie miejskie włóczęgi, więc gdy tylko się takowa przytrafi maksymalnie wykorzystuję dany mi czas! Pozdrawiam!
Thymko, ja też jestem amatorką. Oko wyostrza się z czasem :)
Anik, koniecznie trzeba poznać, to piękne miasto!
Kemotko, wiesz, że Ty mi się kojarzysz z baletem (figura, lekki taneczny chód):) Balet uwielbiam od dziecka. Mama miała przepiękny foto album o balecie rosyjskim z Teatru Bolshoy w Moskwie... godzinami ślęczałam nad nim studiując zdjęcia baletnic, a potem prosiłam mamę żeby zabrała mnie na balet do teatru, no i chodziłyśmy. Wendersa też bardzo lubię i strasznie jestem ciekawa tego filmu!
Przypomniałaś mi, że muszę pójśc do Narodowego i odebrać bilety na Dziadka do Orzechów:)
Byłaś w mojej okolicy:)
Delie, piękny balet! Byłam, krążyłam po okolicznych księgarniach muzycznych... uczymy się z Bruno gry na pianinie :)
Chłopiec też zaczął się uczyć od września:) Fajnie:)
A od listopada jest nowa inscenizacja tego baletu, wiesz?
Uwielbiam takie spacery i rozne ciekawostki.., filmu nie widzialam ale juz zapisalam tytul, bedzie kolejnym filmem na mojej liscie... :-) M
Delie, dzięki za podpowiedź, ale czy ja się wybiorę oto jest pytanie (do moich panów)! :)
Mamsan, koniecznie już sam trailer wciąga! :)
Post a Comment