Sunday, 11 September 2011

chwile zwątpienia i 624 post

pewnie nie mnie jedną co jakiś czas nachodzi to uczucie, te chwile zwątpienia i po co to wszystko... i po co ten cały blog. zamieszczam dziś 624 post i nie wiem, które już zdjęcie. prawie setka obserwatorów z całego świata zagląda do mojego świata... ale nie po to piszę. spoglądając wstecz do pierwszych wpisów sprzed ponad trzech lat uświadamiam dziś sobie, że blog działa na mnie terapeutycznie. pozwala uporządkować myśli z pozoru nieuporządkowane. i skrzętnie przechowuje skrawki chwil, które dawno by uleciały z mej pamięci gdyby nie on. klikam w zakładkę myśli i czytam, czytam, czytam... ach to moje myśli. i tak jest ze wszystkim. wracam do starych zapomnianych postów i cieszę, że są że ich nie skasowałam, że grzeją moje serce kiedy tego tak potrzebuję. zaglądam pod zakładkę dzieci i z rozczuleniem oglądam małe rączki i uśmiechnięte buźki sprzed kilku lat... obrazki, które zawieruszyły się gdzieś w pędzącej codzienności. i nie ukrywam, że lubię tak sobie poczytać samą siebie. i zobaczyć jak bardzo zmienił się ten blog od kiedy zaczęłam go prowadzić pisząc ten pierwszy post na początku lutego 2009. jak wiele się zmieniło, ile czasu upłynęło, ile wierszy i zdjęć powstało, ile książek przeczytałam, filmów obejrzałam, szkiców i obrazów namalowałam... ile snów się przyśniło i czy to wszystko na jawie czy we śnie było?
więc piszę dalej... jutro kolej na 625 post.

10 comments:

Hanna said...

Koniecznie :) Bo oprócz tego, że sama dla siebie jesteś terapeutką, to także dla paru innych krążących po Internecie duszyczek. Już kilkakrotnie w trakcie moich chwil zwątpienia, które mnie także nachodzą raz za czas, zaglądałam tu do Ciebie i czerpałam - w zależności od potrzeb - spokój, inspirację, zachwyt, poczucie, że nie jestem sama i wiele innych cudownych spraw. Także, jak zwykle, czekam z niecierpliwością na 625 posta, a także na każdego kolejnego. Pozdrawiam cieplutko :)))

Hanna said...

P.S. Podoba mi się odświeżona szata graficzna :))

ula said...

chyba taka faza księżyca :0)) już gdzieś czytałam o chwilach zwątpienia, po co... ten blog i że życie gdzieś ucieka a jednak nie ucieka, blog pomaga je uporządkować a dla innych jest inspiracją, radością, ciekawością, czym chcesz, więc pisz i ciesz oczy i dusze i swoje i innych :)))
pozdrawiam cieplutko

magdalena (ellemo) said...

ja tam się już nie zastanawiam ... :) po prostu piszę :)

enchocolatte said...

Dziewczyny dziękuję za te słowa. Nie wiedziałam, że działam terapeutycznie i na Was. Szczerze mówiąc zapomniałam dodać jeszcze jeden ważny punkt - moje nowe wirtualne znajomości... choć niektóre udało się przenieść nawet do świata realnego z czego się bardzo cieszę. I pewnie wielu z Was nigdy bym nie spotkała bo mieszkamy w odległych od siebie miejscach. A tu mamy okazję poznać siebie i pogawędzić na nasze kobiece tematy.
Jutro 625 post, jestem tego pewna!
Pozdrawiam Was wszystkie!

enchocolatte said...

Ellemo, tak trzymać :)

piegowata said...

A mnie też niedawno naszły takie myśli;) ale potrzebuję mojego bloga bardziej niż mi się wydaje. Taki kawałek niezapomnianych chwil/zdarzeń/słów... i jeszcze złapałam się też na tym, że kiedy Was nie było, bo wakacjowaliście sie, to czekałam na Twój kolejny post, także radzę Ci się już nie zastanawiać tylko pisać:))))

Anik said...

Chyba właśnie o tą terapeutyczną stronę chodzi...niemal każdemu, nawet jeśli sie do tego nie przyznaje :) Zatrzymywanie wspomnień, dzielenie się z innymi swoim sposobem patrzenia na świat...
A u ciebie jest niepowtarzalny klimat, który sprawia że wszyscy tutaj zaglądamy :)
Więc kolejnych postów bez watpliwości życzę :)

Ewa said...

Chyba każdego dopadają takie myśli czasami. Chwile zwątpienia. Ale wspomnienia tutaj zatrzymane, myśli, obrazy, chwile ubrane w słowa są bezcenne. Wiem, że w moim życiu nie zachowałyby się do dzisiejszego dnia, gdyby nie blog. Dlatego nadal tutaj jestem. I cieszę się, że nadal mogę tutaj zaglądać ;)))

enchocolatte said...

Piegowata, ja też czekałam na kontakt z Wami. Tych znajomości nie da się ot tak zostawić, są zbyt bliskie sercu. Dziękuję!

Anik, nie mam już wątpliwości. Żałuję tylko, że nie dane mi było pisać wcześniej (nie było jeszcze wtedy blogów).

Ewo, właśnie dobrze to ujęłaś BEZCENNE. I ja się cieszę, choć może nie zawsze starcza czasu, żeby wszystkim Wam odpisać, ale wiedzcie że zaglądam i czytam.

Cieszę, że do mnie zaglądacie. Wasze odwiedziny też są bezcenne! Dziękuję! :)