Saturday, 1 October 2011

tam, gdzie znikam do rana...

i znowu mam uczesanie jak wtedy, gdy byłam małą E.

sobota minęła jakoś tak niepostrzeżenie i nawet nie wiem kiedy zrobił się wieczór i dzieci rozbiegły się w piżamkach po pokojach i wtuliły się w nie swoje poduszki. nastała pora, którą bardzo lubię, wieczorowa pora. mam teraz czas dla siebie, bo starsi panowie w trasie "koncertowej".... pojechali gdzieś pod Łódź rozgrzewać instrumenty... młodsi panowie już prawie śpią. a ja piszę.

Zielona ulica, stary wiklinowy fotel Dziadka Benjamina i moja młodsza siostra

byliśmy dziś na spacerze w lesie, a potem zajrzeliśmy do parku, gdzie za dawnych lat moja mama przychodziła ze mną na plac zabaw. mój ulubiony plac zabaw z lat dzieciństwa, jest teraz ulubionym placem zabaw moich dzieci. prawie nic się nie zmienił, jeśli chodzi o wyposażenie... tylko ja i drzewa urośliśmy. dzieci biegały z piłką krętymi alejkami parku, a ja siedziałam na ławce ze szkicownikiem i ołówkiem i rysowałam ilustracje do mojej ciągle-nie-wydanej książki. postanowiłam, że zrezygnuję ze zdjęć i sama narysuję wszystkie ilustracje. zajmie mi to trochę więcej czasu, ale będzie tak jak sobie wymyśliłam, czyli 100% made by my hands!

dom dziadków, w którym spędziłam niejedne wakacje i stara, drewniana furtka, za którą zaczynała się niejedna przygoda

powrót do książki, to powrót do mojego dzieciństwa... i do miejsca daleko, daleko stąd, które już tylko na starych rodzinnych fotografiach i w myślach jest takie jak kiedyś. bo w rzeczywistości jest zupełnie inne i nawet nie chcę wiedzieć jak inne.
rysuję ilustracje, przeglądam zdjęcia i znikam... znikam w moim magicznym świecie, w dzikim ogrodzie, w zaczarowanym ogrodzie moich dziadków. nieprędko stamtąd wrócę. może dopiero nad ranem następnego dnia!

wszystkie fotografie pochodzą z rodzinnego albumu i zostały wykonane przez mamę, siostrę i mnie wiele lat temu.

12 comments:

Delie said...

z przyjemnością wielką obejrzałam te zdjęcia.
dom Dziadków i fotel Dziadka są piękne.
podobnie jak te wspomnienia.
żałuję, że nie mam takich zdjęć.

piegowata said...

Fotel Dziadka i Jego imię - piękne:) sama mam wiele wspaniałych wspomnień z domu babci, i tez nie chcę myśleć o tym jak tam jest teraz (choć wiem:() do wspomnień często wracam:)

enchocolatte said...

Delie, to co mam to w zasadzie garstka zdjęć. Tych jeszcze starszych, kiedy byłyśmy z siostrą małe jest jeszcze mniej. Gdyby nie sąsiad z aparatem w ogóle by ich nie było. Te z niedalekiej przeszłości - już kolorowe pokazują praktycznie ruinę ogrodu dziadków. Od dawna niepielęgnowany przez nikogo po ich śmierci stracił na swej urodzie. Choć dla mnie nawet taki zrujnowany jest najcenniejszy. Dziś już go nie ma. Wszystko zostało wycięte, dom rozebrany a w jego miejsce podobno postawiono nową willę. Ale ja wolę ten sypiący się stary domek. Pamiętam tam każdy kąt, każdy wzorek tapety na ścianach, obmalowywany tysiące razy palcem przed zaśnięciem. Pamiętam wszystko i niech tak zostanie.

enchocolatte said...

Piegowata, w sumie były dwa takie fotele, ale nie wiem co się stało z tym drugim. Stał zawsze na strychu w pokoju dziadka, skąd przez wielkie panoramiczne okno było widać morze drzew, zieloną panoramę sięgającą daleko po horyzont. Wspaniałe miejsce widokowe na każdą pogodę. Uwielbiałam wchodzić na strych rozglądać się po okolicy przez okno z dziadkowego fotela.

Dziadek Benjamin a babcia Nina :)

piegowata said...

Chętnie popatrzyłabym przez to okno, siedząc właśnie w tym pięknym fortelu :) u nas był widok na jezioro, las i sad, ogromny z wszelkimi pysznościami ... dziś chyba będę o nim śnić, a najbardziej o ukochanych jabłkach malinówkach, których już nigdzie nie ma...takich różowych w środku:)

Agnieszka said...

Cudowne wspomnienia , przelane na papier...
Fotografie rodzinne, wzruszjące...
W dzieciństwie, też miałam takie uczesanie/fryzurę.Mama nazywała ją " na grzybka"
Pozdrawiam
A.

JOASIA said...

piekne wspomnienia :)

enchocolatte said...

Piegowata, jabłka różowe w środku to już chyba zamierzchłe czasy, czasy prawdziwego jedzenia i smaku, właśnie z dzieciństwa. Naszym dzieciom nie dane będzie niestety...

Agnieszko, fryzurka "na grzybka"zapamiętam sobie :)

Joasiu, dziekuję!

Mamsan said...

Piekny wpis, zdjecia i wspomnienia...

enchocolatte said...

Sama lubię do niego wracać :)

Olliveta said...

Wzruszające wspomnienia i piękne zdjęcia. Nie będę oryginalna pisząc, że także podoba mi się nie tylko fotel i dom Dziadka ale też Jego imię:))
Nie mam tylu zdjęć z domu moich dziadków, ogromna szkoda. Ale muszę przyznać, że pamiętam niezliczoną ilość szczegółów, o niebo więcej niż z domu rodziców w tamtym czasie..
pozdrawiam ciepło

Olliveta said...
This comment has been removed by the author.