
wieczory spędzamy teraz przy dużym stole w jadalni, to nasze centrum dowodzenia. ja znad wyspy kuchennej wydaję rozkazy, a chłopcy z dwóch stron stołu odrabiają wspólnie lekcje (mimo, że każdy ma swoje biurko, wszyscy garną się do siebie). potem szybka zmiana dekoracji miejsce przy stole zamienia się w ucztę biesiadną, by później ustąpić miejsca mini pracowni plastycznej.
zdjęcia z sobotniej wyprawy do lasu. miał być piknik pod dębem, ale nie było (za zimno na pikniki pod chmurką). gorąca kawa w termosie i ciasto drożdżowe o mało nie wróciły nietknięte do domu.... przemarzliśmy na kość zbytnio ufając prognozom synoptyków!




za chwilę nie będzie już kogo tak nosić...


PS. i jeszcze kilka adresów wyszperanych w sieci w sam raz na jesienną aurę.
miejsce, do którego bardzo chciałabym kiedyś pojechać.
i zdjęcia, które mnie wprawiają w zachwyt.
i jeszcze coś ładnego dla artystycznych duszyczek.
13 comments:
zakochałam się w kolorach i w ujęciu zdjęcia w pierwszym kolażu, po prawej.
my póki co leczymy katary wszyscy!
Cudowne kolory i zdjęcia. I bardzo podoba mi się szalik osobnika z pierwszego kolażu - szczególnie ten błękit/turkus :)
Pozdrawiam
pięknie tam u Was!
lecę na te adresy :)
Delie, czyli w moim szaliku a raczej chuście :) też lubię ten mój rozmyty autoportret. zdrowiejcie!
Paula, ten osobnik to ja :)w zestawie, który jeszcze niedawno bym nie założyła razem, czyli zamszowy płaszcz i trampki... ale teraz stawiam na wygodną elegancję bardziej niż na samą elegancję :)
Magda, leć koniecznie, ja wczoraj pół wieczoru nad zdjęciami G. Mąkosy spędziłam :)
Przepiękne zdjęcia i wspaniały spacer :) Pozdrawiam cieplutko
Wiolko, dziękuję i pozdrawiam! :)
Jak pieknie i jaki fajny wspolny spacer...! ostatnio nie mielismy okazji na wspolne spacerowanie, czekamy na wiecej slonca i lepsza pogode... :-) pierwszy kolaz moj ulubiony...
i jeszcze adresy, za chwilke zobacze... :-) Milego dnia. M
My też lubimy spacery w okolicach klasztoru na Dewajtis. Ścieżką koło parku linowego, a potem przez las :)
Liść z pierwszego kolażu jest bajeczny - jak malowany! A zdjęcia jak zwykle cudne :)
Mamsan, my też nie w każdą sobotę możemy, bo tata się uczy. miłego dnia!
Małgorzato, czyżbyśmy były sąsiadkami? :) My chodzimy zawsze naszym skrótem, na tyłach AWF, albo główną ścieżką od Podleśnej.
E., a będzie jeszcze można śledzić bloga o Twoich chłopakach?
Delie, tak, ale będzie niestety na hasło.
wyślę Ci @
Wnuk w wózku hmm.. :-)) Chyba aż tak szybko nie leci, co ?
oj naprawdę tymi samymi ścieżkami chodzimy i te same wspomnienia mamy z dzieciństwa a znamy się tylko z sieci :-)
Post a Comment