Wednesday, 19 October 2011

jesiennych chwil łapanie...

po rodzaju kwiatów przed kwiaciarnią odliczam czas. dwa tygodnie temu jeszcze kolorowe astry. od kilku dni już tylko rozłożyste kępy żółtych i bordowych chryzantem i wianuszki z suszkami... no taka już kolej rzeczy, nic na to nie poradzisz...

wieczory spędzamy teraz przy dużym stole w jadalni, to nasze centrum dowodzenia. ja znad wyspy kuchennej wydaję rozkazy, a chłopcy z dwóch stron stołu odrabiają wspólnie lekcje (mimo, że każdy ma swoje biurko, wszyscy garną się do siebie). potem szybka zmiana dekoracji miejsce przy stole zamienia się w ucztę biesiadną, by później ustąpić miejsca mini pracowni plastycznej.

zdjęcia z sobotniej wyprawy do lasu. miał być piknik pod dębem, ale nie było (za zimno na pikniki pod chmurką). gorąca kawa w termosie i ciasto drożdżowe o mało nie wróciły nietknięte do domu.... przemarzliśmy na kość zbytnio ufając prognozom synoptyków!

w lesie nadal zielono, jesień dopiero zabiera się za przemalowywanie liści na żółto... widać jej się też nie bardzo chce.



lubię kiedy tata bierze najmłodszego na ramiona i idą podrygując i szurając głową o gałęzie drzew.
za chwilę nie będzie już kogo tak nosić...

klasztor kamedułów na Dewajtis, cel naszej wędrówki. tu będzie można odpocząć i rozgrzać się...

stare drewniane schody, po których kiedyś biegałam ja z siostrą podczas licznych spacerów po Lesie Bielańskim z rodzicami. teraz biegają tu moje dzieci. nigdy wcześniej nie pomyślałabym o tym...




czas szybko płynie, ani się obejrzę a będę tu spacerować z wnukiem w wózeczku :)

PS. i jeszcze kilka adresów wyszperanych w sieci w sam raz na jesienną aurę.
miejsce, do którego bardzo chciałabym kiedyś pojechać.
i zdjęcia, które mnie wprawiają w zachwyt.
i jeszcze coś ładnego dla artystycznych duszyczek.


13 comments:

Delie said...

zakochałam się w kolorach i w ujęciu zdjęcia w pierwszym kolażu, po prawej.
my póki co leczymy katary wszyscy!

Paula said...

Cudowne kolory i zdjęcia. I bardzo podoba mi się szalik osobnika z pierwszego kolażu - szczególnie ten błękit/turkus :)
Pozdrawiam

magdalena said...

pięknie tam u Was!
lecę na te adresy :)

enchocolatte said...

Delie, czyli w moim szaliku a raczej chuście :) też lubię ten mój rozmyty autoportret. zdrowiejcie!

Paula, ten osobnik to ja :)w zestawie, który jeszcze niedawno bym nie założyła razem, czyli zamszowy płaszcz i trampki... ale teraz stawiam na wygodną elegancję bardziej niż na samą elegancję :)

Magda, leć koniecznie, ja wczoraj pół wieczoru nad zdjęciami G. Mąkosy spędziłam :)

Wiolka said...

Przepiękne zdjęcia i wspaniały spacer :) Pozdrawiam cieplutko

enchocolatte said...

Wiolko, dziękuję i pozdrawiam! :)

Mamsan said...

Jak pieknie i jaki fajny wspolny spacer...! ostatnio nie mielismy okazji na wspolne spacerowanie, czekamy na wiecej slonca i lepsza pogode... :-) pierwszy kolaz moj ulubiony...

i jeszcze adresy, za chwilke zobacze... :-) Milego dnia. M

Małgorzata said...

My też lubimy spacery w okolicach klasztoru na Dewajtis. Ścieżką koło parku linowego, a potem przez las :)
Liść z pierwszego kolażu jest bajeczny - jak malowany! A zdjęcia jak zwykle cudne :)

enchocolatte said...

Mamsan, my też nie w każdą sobotę możemy, bo tata się uczy. miłego dnia!

Małgorzato, czyżbyśmy były sąsiadkami? :) My chodzimy zawsze naszym skrótem, na tyłach AWF, albo główną ścieżką od Podleśnej.

Delie said...

E., a będzie jeszcze można śledzić bloga o Twoich chłopakach?

enchocolatte said...

Delie, tak, ale będzie niestety na hasło.
wyślę Ci @

Dag said...

Wnuk w wózku hmm.. :-)) Chyba aż tak szybko nie leci, co ?

thYmkA said...

oj naprawdę tymi samymi ścieżkami chodzimy i te same wspomnienia mamy z dzieciństwa a znamy się tylko z sieci :-)