Tuesday, 10 March 2009

spotkanie - epilog

...zniknął. tak samo nieoczekiwanie, jak się pojawił. nic nadzwyczajnego się już nie wydarzyło, tylko codzienna krzątanina wokół dzieci, męża, domu. telefon milczał. na wyświetlaczu nie pojawiła się już ikonka z kopertą od niego.
cisza! ile może trwać cisza? wieczność.
ciągle rozmyślała jakby to było, gdyby wtedy dawno, dawno temu doszło do spotkania, gdyby się wtedy znaleźli. wszystko potoczyłoby się inaczej, ale czy lepiej, szczęśliwiej?

...jedyny ślad, jaki został jej po tamtych dwóch dniach to krótki dziennik, schowany gdzieś na dnie szuflady jej serca – lekarstwo na jej udręczoną, rozdartą, szlochającą duszę. wciąż nie może się otrząsnąć po tym, co się stało. nie może zrozumieć, dlaczego to się stało? dlaczego tak późno? dlaczego właśnie teraz? jaki to ma sens? czy to w ogóle ma sens?

a życie toczy się dalej. nieważne, z nim czy bez niego. w pamięci i tak już pozostanie na zawsze wspomnienie tamtych dwóch dni września - dwóch dni szczęścia!
może kiedyś znów się spotkają?
może kiedyś będą razem, na dobre i na złe, na zawsze?
może, może, może….

1 comment:

zenza said...

Chyba każdy ma takie wspomnienia, warto o nich pisać i mówić. Trzeba przepracować tęsknoty, zamiast je skrywać głęboko- nienaruszone.