Thursday, 20 January 2011

zimowe historie / winter stories





po długich i gnuśnych, szaroburych dniach nadszedł wreszcie piękny styczniowy poranek w iście bajkowym anturażu. mimo nie najlepszej formy zdrowotnej Jaromira nie mogliśmy się oprzeć widokom za oknem i wyszliśmy na krótki spacer. było pięknie! Jaromir nie przestawał śpiewać jaka pyszna sanna, pada pada śnieg...
a ja wciąż jestem pod wrażeniem obejrzanego wczoraj wieczorem filmu

11 comments:

maggie said...

Och, jakie piękne te zdjęcia... Szczególnie to z chłopcem nad wodą, z parasolką...
A u nas katar od rana :-( I jedno apsik za drugim :-(((

magdalena (ellemo) said...

zawsze powtarzam, zima najpiękniej n zdjęciach wygląda :)

jaki film oglądałaś?

enchocolatte said...

Maggie, mnie też się bardzo podobają!
no to witamy w klubie Kichająca Kataryna :)zdrówka życzymy!

Magdaleno, dziś nie tylko na zdjęciach! Rewelacyjny film: I am Sam z S. Pennem I M. Pfeiffer. Polecam!

magdalena (ellemo) said...

próbowałam wczoraj go oglądać, ale mój stan mi na to nie pozwolił, skończyłam na momencie, jak kolega dziewczynki odwiedził ich w domu, a S. Penn przepraszał jajko, które rozbijał ;). Do tego momentu pamiętam. Zawsze chciałam ten film obejrzeć i puścili go w takim momencie, że nie dałam rady :(

Ps. nie mam swojego parasola (jakoś tak wyszło) ale bardzo bym chciała mieć taki czerwony. bardzo optymistyczny kolor na zimowe dni ... i nie tylko zimowe :)

enchocolatte said...

Magdaleno, może faktycznie na taki film trzeba być w odpowiednim nastroju... ja też już miałam jedno nieudane podejście, ale wczoraj potrzebowałam takiej historii. Jak zwykle się wzruszyłam do łez na końcu. Piękne uczucie między ojcem i dzieckiem.
Czerwień jest bardzo fotogeniczna zimą. Mamy jeszcze lawendowy parasol, ale on chyba nie byłby tak energetyczny w zimowej scenerii jak dziś. Zatem ruszaj na polowanie czerwonej umbreli! :)

magdalena (ellemo) said...

wiesz, mnie wczoraj ścięło: gorączka, straszny ból pleców, kolan (?) i głowy. nie dałam rady, przysypiałam, w końcu się podałam.

mnie zawsze przerażają ceny parasoli. Za dobry trzeba na prawdę sporo zapłacić.

Hanna said...

Piękna sesja. A film rzeczywiście wzruszający, też na nim płakałam...

Mamsan said...

Jak milo popatrzec... Jaromir z parasolka na spacerze i ta biel na zdjeciach, cudnie... Milego wieczoru. M

Kemotka said...

Cudne zdjęcia, nie dziwię się, że nie oparliście się aurze za oknem! Słyszałam, że w przyszłym tygodniu ma być -15. powrót zimy!
a parasolka cudownie komponuje się z zimową bielą.

Anik said...

Piekna ta czerwona plamka w bieli :))
A film piękny, zawsze ściska mnie za serce..... :)

enchocolatte said...

Hanno, Mamsan, Kemotko, Anik, dziękuję i pozdrawiam! :)