Tuesday, 4 January 2011

o małym trębaczu i zaćmieniu / about little trumpeter and eclipse

dziś bez zbędnych słów, za to fotograficznie.
nieśmiałe próby Bartosza gry na trąbce taty wczoraj wieczorem.
okazało się, że to wcale nie takie proste.
poza tym trąbką była tak ciężka, że trzeba było ułożyć podpórkę z poduchy.




potem solówka taty... lubię te odbicia świateł choinki na instrumencie...

a dziś od koleżanki z Krakowa dowiedziałam się, że mamy zaćmienie słońca.

jakiś dziwny dzień... jestem strasznie senna...

12 comments:

magdalena (ellemo) said...

ja też senna, to zaćmienie, u mnie nie widać ale jakoś tak ponuro :(

enchocolatte said...

tak, najpierw było niesamowicie jasno, a teraz mroczno, smutno i sennie, pora na popołudniową kawę! :)

Anik said...

Zachwyciłam się tymi zdjęciami z trabką! :) I pomyślałam jak cudowni musi być gdy ktoś gra w domu na instrumencie...
A zaćmienia u nas nie widać - wyspa pod gruba warstwą chmur...

enchocolatte said...

Anik, Bartosz marzy o grze na tubie, ale mamy trąbkę więc ćwiczy na trąbce. Choć ostatnio prosił mnie o harmonijkę ustną. Może stworzymy jakiś mały rodzinny kwintecik muzykujący, bo takie muzykowanie sprawia nam ogromną frajdę.

Delie said...

Piękny trębacz:)

A zaćmienie widziałam w drodze do pracy i żałuję, że nie miałam aparatu!:)

enchocolatte said...

Delie, mnie też jakoś w ostatniej chwili tknęło, żeby je sfotografować, ale drzewa i chmury trochę mi w tym przeszkodziły.

dotblogg said...

oo..:) super mieć trębaczy w domu..jeszcze tylko pianinko i jam session jak się patrzy..hmm... :)
dzień fatalny..:/ byłam dziś praktycznie nieprzytomna,dobrze,że mogłam odwołać część zajęć bo teraz zasypiałabym pewno..
mimo,że rano wyszłam z domu, nie pamiętałam o zaćmieniu i nie zauważyłam go..eh..następne będzie-może za 100lat;)
J.

maggie said...

"Skąd brać czas i pieniądze, kiedy gra się na trąbce, przecież to jest diabelski instrument każdy wie..."
:-)
Trzymam kciuki, żeby się zaprzyjaźnili: trąbka i Bartosz!!! Zdjęcia super! Szczególnie przedostatnie!
Uściski!
Oj, zazdroszczę Wam tej trąbki, zazdroszczę!!!

enchocolatte said...

dotblog, na pianinko zabrakło nam miejsca, choć ja bym wiedziała gdzie go upchnąć, ale mąż lubi wolną przestrzeń i zamiast pianinka jest niewielki keyboard. da się na nim grać, ale gdzie te kształty, brzmienie, dusza...
a zaćmienie może jeszcze się zdarzy... nigdy nic nie wiadomo! :)

Maggie, oj diabelski... tzn w rękach Bartosza tak brzmiał. zwłaszcza gdy zarzucał nim znad poduchy do góry i wydawał niezwykle wysokie dźwięki... ponoć naśladował Bottiego! :)
a my zazdrościmy Wam pianina! :)

Anonymous said...

U nas w Olsztynie zacmienia nie było- niestety zbyt pochmurno, aby je dostrzec. Kolejne częściowe Będzie w 2015, a całkotwite w 2311, tak mówili w TVN :)

Osobiście, bardzo żałuję, że nie gram na żadnym instrumencie. Skrzypce to moje niespełnione marzenie, podobnie jak wiolonczela.

A jakim programem "postarza" Pani zdjęcia?
pozdrawiam serdecznie magda

Mamsan said...

Maly muzyk Ci rosnie, trzymam kciuki...! a z poprzedniego postu chetnie siegne po ksiazke Ewy Blaszczyk, tytul sobie juz zanotowalam...

Pozdrawiam z biela w tle i wciaz padajacym sniegiem... M

enchocolatte said...

Magdo z Olsztyna, witam! Do 2015 niedaleko, oby tym razem się udało. Zdjęcia postarzam w PhotoScape. Pozdrawiam!

Mamsan, :)... a książka niezwykła, wzruszająca i dająca do myślenia. Polecam!