Monday, 18 July 2011

wakacyjne migawki

korale poziomek uzbierane jak za dziecinnych lat w dniu przyjazdu. i ja w progu chaty.

dwa tygodnie w stylu slow life
w starej chacie gdzieś pod granicą litewsko-białoruską...
z dala od wielkomiejskiego zgiełku i pędu...
wróciliśmy w sobotę, ale jeszcze nie do końca,
bo niby ciałem tu, ale duchem jeszcze tam...
wróciliśmy z walizką pełną wrażeń,
z głową pełną wspomnień,
z litewskim chlebem, ziołami i ...obrazem!

nasz wakacyjny dom

sielskie pejzaże czekały na nas za każdym zakrętem. czas na popołudniową herbatę na werandzie

poranne słońce w naszej chacie i drewniany młyn w ogrodzie miejscowego rzeźbiarza

wieczorna mgła cicho otulająca okolicę i kot Tejpek, który prawie codziennie zaglądał do naszej chaty

a gdzie jeszcze byliśmy i co widzieliśmy w kolejnych odsłonach!
tymczasem rozpakowujemy torby i plecaki
i wielce ociągając się wracamy do miejskiej rzeczywistości.

8 comments:

Paula said...

Witaj w domu! I poproszę o obszerną fotorelację ;)
Pozdrawiam
chlopczykowo.blogspot.com

enchocolatte said...

Witaj Paulo, dziękuję!
Postaram się pokazać jak najwięcej zdjęć, bo wszystkich 883 nie dam rady tu zamieścić! :)

Julita Pająk said...

sielanka! cudnie, delikatnie!

Ewa said...

Jak pięknie! Poproszę o więcej. Witajcie w domu ;)))

magdalena (ellemo) said...

ale piękne miejsce!

enchocolatte said...

Julito, witaj! Dziękuje!

Ewo, dziękuję! Witaj, witaj! Obiecuję, że pokaże więcej. Jeszcze sama nie przejrzałam wszystkich zdjęć, bo jest ich tym razem wyjątkowo dużo, ale jeszcze więcej widoków, migawek, wrażeń jest pod powiekami!

Magdaleno, dziękuję ( i za nominację też)! :)

margaretka3 said...

Pięknie! Idealne miejsce na odpoczynek. Te ożywiające kolory na pierwszych zdjęciach bardzo mi się podobają.

enchocolatte said...

Margaretko3, dziękuję!
Litwa powitała nas jednak innymi kolorami... mijaliśmy granicę pod osłoną ciężkich stalowych chmur spowijających niebo aż po horyzont. Było szaro i smutno, zastanawialiśmy się nawet czy nie zawrócić. Gdy jednak dojechaliśmy na miejsce, amarantowe okiennice i drzwi chaty optymistycznie zapraszały nas w gościnę! I już nie mogliśmy się oprzeć! :)