
dziś trochę o wnętrzu starej chaty, w której spędziliśmy dwa tygodnie naszych wakacji. kiedyś należała do czterech sióstr, Polek mieszkających na Litwie. wychowało się w niej ośmioro dzieci... w jednej dużej izbie, w której nasza trójka mieściła się optymalnie, ale już cała piątka miałaby kłopoty z swobodną komunikacją. wnętrze chaty zostało trochę zmienione. duża izba mieszkalna została podzielona i w jej mniejszej części znajduje się teraz mała sypialnia, a tuż za nią kącik z piecem kaflowym. tam gdzie kiedyś była kuchnia jest teraz pokój kąpielowy i zaplecze. zaś w pierwszej izbie od wejścia, gdzie o ile dobrze zrozumiałam było coś na kształt spiżarni (zimna izba) jest teraz niewielka kuchnia. ganek kiedyś zabudowany w tradycyjny tu sposób (przeszklone ażurowo dodatkowe pomieszczenie) został częściowo rozebrany i zyskał nowy, otwarty wygląd. przyjemnie jest tu siedzieć w czasie deszczu z kubkiem gorącej kawy i patrzeć na spadające z dachu krople...
po starych gospodyniach zostało parę sprzętów, kilka listów z Ameryki pisanych po polsku i tyle. nowi gospodarze odnowili chatę, wyposażyli w ludowe sprzęty i udostępniają jej wnętrza letnikom takim jak my.
po starych gospodyniach zostało parę sprzętów, kilka listów z Ameryki pisanych po polsku i tyle. nowi gospodarze odnowili chatę, wyposażyli w ludowe sprzęty i udostępniają jej wnętrza letnikom takim jak my.

na którym Jaromir bardzo lubił się bujać

posłania pachnące sianem i koniczyną.
potem tak samo pachniał Jaromir i jego piżamka.
pamiątka z Wilna - ołowiany rycerz Książę Gedymin

w progu witał nas mocny aromat suszonych ziół wiszących pod sufitem

i innych używanych w dawnych czasach przedmiotów.
chata w środku przypominała nieco mini muzeum

(czytaj: tejpek). wiedział, że zawsze może liczyć na coś smacznego
pozostawionego dla niego przez Jaromira.
w nocy spał na strychu nad naszymi głowami
i lubił czasem postraszyć :)

11 comments:
o rany, ależ piękne miejsce.. jak można tam trafić, wynająć? można prosić o podpowiedź...?
Tabu, wysłałam Ci namiary na @, sprawdź pocztę! :)
O ja nie mogę! Jak pięknie! Sielsko-anielsko! 100 razy bardziej wolę takie klimaty niż cały dzień leżenia na zatłoczonej plaży!
cudne wakacje to chyba były!?
Aniu, ja zdecydowanie też wybieram klimatyczne i kameralne miejsca na odpoczynek niż wakacje w przepełnionym akwarium :)
A wakacje jedne z lepszych jakie miałam! :)
Jaki mobil pomysłowy!!!
Kraina szczęśliwości - tak ze zdjęć wynika :-) Oj, musiało być wspaniale...
piekne zdjecia,takie swojskie,sielskie,pozdrawiam
Maggie, to z pnia jałowca nasz gospodarz sam zrobił, zresztą robił też inne ładne rzeczy. I było wspaniale!!! I żeby Wam tez tak wspaniale nad morzem było! :)
Monisiu, dziękuję, bo takie właśnie były nasze dwa tygodnie spędzone na wsi!
świetna ta chata, jak jakiś skansen, oj pomieszkałabym trochę w takiej :)), ładnie to pokazałaś :)
pozdrawiam cieplutko
świetna chata, zupełnie oderwana od dzisiejszych czasów, miło w takiej pomieszkać jakiś czas :)
Z pnia jałowca, mówisz... Bardzo pomysłowe! A ten żyrandol ze słomy przybliżysz?
Wszystko mi sie podoba bo bardzo lubie takie klimaty i wnioskuje, ze wakacje mieliscie bardzo udane...! i fajnie, ze juz jestes bo zapomnialam o tym napisac... :-)
Usciski dla Was wszystkich. M
Post a Comment