Wednesday, 20 April 2011

w mojej kwitnącej dolinie








tam gdzie cuda się zdarzają... kwitnąca dolina w środku miasta... miejsce, gdzie można usiąść pod starą jabłonią, wiśnią albo czereśnią i zapomnieć się na chwilę... gdzie latem rosną małe białe kwiatki i kwitną niezapominajki... gdzie można spotkać małe zielone żabki i obejrzeć zachód słońca... miejsce jesiennych zabaw z psami i zimowych zjazdów na sankach.

miejsce, które pokazywałam tutaj, tutaj i tutaj, tyle że jesienną porą

11 comments:

piegowata said...

zakochałam się:)

enchocolatte said...

:)

maggie said...

Ja mam podobne pod samymi oknami :-)
Tylko stare jabłonie nie każdego roku tak pięknie kwitną :-(

Droga E., to tam te koguty pieją? ;-)))

margaretka3 said...

Piękna i pachnąca ta dolina!

enchocolatte said...

Maggie, dolinka jest nieco oddalona od mojego domu, ale tylko kilkanaście kroków. A koguty pieją pod samymi oknami :)

Margaretko3, dziękuję za odwiedziny i komentarz!:)

Delie said...

Jakie ładne te zdjęcia! Bardzo mi się podobają!:) Bardzo. Pełne ciepła są.

enchocolatte said...

Delie, dziękuję!

bibula said...

piękne zdjęcia - aż chce się wyjść na dwór :)

imagine said...

mmmm ...jakie pachnące zdjęcia:)

dotblogg said...

niesamowite miejsce..:) i jeszcze tak ładnie pokazane..chciałabym się tam teraz znaleźć:)
uściski!
J.

Mamsan said...

Takie miejsce to marzenie, szczegolnie w duzym miescie a zdjecia maja w sobie duzo ciepla i spokoju, dobrze mi z nimi... :-) M