Wednesday, 6 April 2011

pora kwitnących forsycji

najpiękniejsze forsycje kwitną w pewnym parku daleko stąd...
te na dzisiejszych zdjęciach zakwitły na Bielanach, niedaleko miejsca gdzie teraz mieszkam...





kiedy zakwitną pierwsze forsycje
pamięci moja zabierz mnie znów
na tamtą ławkę w Parku Gorkiego
do chwil tak pięknych jak ze snów

(...)

gdyby tak cofnąć wszystkie zegary
zatrzymać czas, zatrzymać świat
zostawić park, ławkę i czary
i mieć znów dziewiętnaście lat!

Nina Eniri, 2011

6 comments:

tabu said...

Jak kwitną forsycje to już wiem, ze wiosna na dobre się zadomowiła.. tak bardzo chciałam mieć u siebie kwitnące forsycje. Zasadziłam w tamtym roku ale w tym moim lesie to chyba tylko na iglaki mogę liczyć.. forsycje ani drgną :(

enchocolatte said...

ja zachwycam się gotowymi - parkowymi! :)

Kemotka said...

lubię forsycję, gdyż są zawsze dla mnie znakiem, ze wiosna zadomowiła sie u nas na dobre ;) i zauważyłam dziś także na Bielanach, w miejscu które pewnie obie niemal co dzień mijamy, że zakwitły ;D
Pozdrawiam, ale się dziś zagadałaś z panią A. ;D

dotblogg said...

A więc tak się nazywają te kwiatowe drzewa!:)zawsze kojarzyły mi się z Wielkanocą..:) ja czekam na Magnolie..może znów je namaluję..
uściski!

Mamsan said...

U mnie dopiero malutkie paki a tutaj juz kwiaty, niby nie tak daleko a jednak... M

enchocolatte said...

Kemotko, :)

Dotblog, od nazwiska botanika, który je odkrył niejakiego Forsytha! ja też czekam na magnolie!

Mamsan, już niedługo zakwitną i u Ciebie! :)