Monday, 16 January 2012

moje zimowe zachwyty i... na saneczki

tak było gdy już wracaliśmy do domu...
po długim zimowym spacerze pełnym śnieżnego szaleństwa!
niewiarygodne ile radości może sprawić dzieciom padający śnieg...


pięknie wyglądają ośnieżone brzozy i karminowe korale na gołych krzewach dzikich róż...

staw nieopodal naszego domu też odmieniony, śniegiem otulony...

zimne noski i różowe policzki to znak, że spacer się udał!
na razie mini bałwan, by za chwilę ulepić prawdziwego, dużego...

a gdzie się podziały wszystkie dzieci?
byliśmy jedynymi spacerującymi na palcu zabaw w pierwszy dzień ferii!

na koniec mój kolejny zimowy wiersz dla dzieci...
z okazji ukazania się 700 posta (właśnie tego dzisiejszego)!
napisany co prawda w jeden z minionych wieczorów,
kiedy akurat nie upiekłam orkiszowych muffinków!
bo upiekłam je dziś z okazji 700-ego :)

Na saneczki

Szkoda czasu na smuteczki
lepiej chodźmy na saneczki!
Z niebios szczodrze sypie puchem
chyba święci drą poduchę.
Pada, sypie tak od rana
będzie z tego pyszna sanna.
Zawiń dobrze nogawice,
włóż na rączki rękawice,
owiń szyję, otul głowę
i na sanki bądź gotowy!
Weź po drodze koleżanki,
niech zabiorą z sobą sanki.
Pora obrać jest kierunek
na najwyższą śniegu górę.
Kiedy staniesz już na szczycie
sprawdź no wszystko należycie:
sanki, ręka, noga, głowa
i do zjazdu bądź gotowa!
Czy na śledzia, czy klasycznie
zjeżdżaj śmiało, energicznie.
Mknij w dół górki na pazurki
i prześcignij przyjaciółki.
Gdy na sankach pędzisz z góry
dzień nie może być ponury.
Więc gdy tylko masz smuteczki
pędź czym prędzej na saneczki!

Nina Eniri, styczeń 2012

10 comments:

Hanna said...

Piękne zdjęcia i wiersz! I GRATULACJE z okazji 700 posta. Plus życzenia kolejnych :)

grabiszka said...

Cudowne różowe policzki :) Pozdrawiam :)

Decofabryka said...

cudne zdjęcia!

Kemotka said...

wow,700 post! Gratuluję!
Wreszcie spadł śnieg i cieszę się przede wszystkim ze względu na dzieci! Niech się dobrze bawią i wyszaleją na śniegu w te ferie!

maggie said...

A na naszej górce saneczkowej tłumy!!!

Uściski, droga E.
To co z tą kawą, hmm?

enchocolatte said...

Haniu, wielkie dzięki! Nie wiem czy wytrwam, ale może.... :)

Grabiszko, rumiane jak bułeczki :)
witam na moim blogu!

Decofabryka, dziękuję! miło Cię widzieć :)

Kemotko, powoli dobijam do 3 rocznicy bloga (to był chyba 9 luty 2009). Tak, z tego co mi Bartosz opowiadał wypowiadali w klasie jakieś specjalne zaklęcie, żeby wreszcie spadł śnieg, no i spadł :) Udanych ferii!

Maggie, właśnie właśnie, chyba przyszły tydzień będzie spokojniejszy, więc... dam Ci sygnał! :)

dragonfly said...

Ale fajna saneczkowa wycieczkowa. I wierszyk bombowy. My na razie uziemione w domu przez zapalenie oskrzeli, szkoda, też byśmy tak poszalały na sankach!

Mamsan said...

Nareszcie dzieci zadowolone i ciesza sie snieznym szalenstwem...! my wciaz z dziecmi czekamy, moze sobie zima jeszcze o nas przypomni ... :-)

i dziekuje za 700 posta i za wiersz, bardzo fajny ...

Pozdrawiam serdecznie. M

enchocolatte said...

dragonfly, w takim razie dużo zdrówka!

Mamsan, dziękuję również. A ja myślałam, że w Skandynawii śniegu nigdy nie brakuje :)

Kemotka said...

Hahaha, na pewno to zaklęcia zadziałały! U mnie w klasie dzieci były rozgoryczone, że rozmawiamy o zimie i sportach zimowych, a za oknem niemal wiosenna pogoda ;D Na początku stycznia miały za zadanie nauczyć się na pamięć wierszyka z pierwszej strony książki, jedna z mam opowiadała mi, że jej syn nie chciał się go nauczyć twierdząc, że wierszykto jedno wielkie oszustwo ;D Koniec końców nauczył się i wierszyk stał się zaklęciem w naszej klasie!