Monday, 7 May 2012

...


brak mi dziś energii...
ktoś powie, a przecież właśnie skończył się dłuuuugi weekend
najtrudniejsze są dla mnie powroty do uregulowanej codzienności
za dłuuugie przerwy od niej wybijają mnie mocno z rytmu
tak jak właśnie dziś
może później się coś zmieni?! może jakoś uda mi się rozkręcić?
miłego!

20 comments:

Delie said...

oj, lubię te kapcie:)
przywiozłam sobie takie z Maroka:)

Ania said...

w takim razie prosto z deszczowego Krakowa lecą pakieciki z energią :)) Póżniej dorzucę pieczone pączki ;) Mimo wszystko miłego dnia!

enchocolatte said...

Delie, ja mam za dużą stopę i mogę sobie tylko popatrzeć na te cudeńka :)

Aniu, dziękuję Ci serdeńko! Kraków zawsze mi się kojarzy z pozytywną energią. A deszcz mi nie przeszkadza, tylko brak słoneczka :)

Heidi said...

O tak, zgadzam się z każdym Twoim słowem, po długimmm weekendzie bardzo ciężko wrócić do normy.
Piękne kapcie i ich kolory. CUDNE.

enchocolatte said...

Heidi, rozleniwienie sięga zenitu, aż wstyd się przyznać.
Energetyczne kapcie z zaprzyjaźnionego butiku, w którym robiłam sesję foto.
Przydałaby mi się teraz para takich czerwonych, rozm. 41 :)))

Dag said...

Może mocna kawa Cię pchnie do przodu :-)

Meis Ideis said...

Witaj w klubie:) Sympatyczne papucie
pozdrawiam z ciężkiego poniedziałku
Marta

Anna Lechowska "Figa" said...

no właśnie, widzę, że wszyscy są dziś jakoś "niezmieleni"...
tydzień był miły, a tu trzeba wracać do obowiązków i rutyny; do tego w tak pochmurny i chłodny poniedziałek...
ja czekam, co się wykluje ze stanu podgorączkowego Zosi..
życzę rozkręcenia się i udanego dnia :o)

Wiolka said...

Tez tak mam... rozlwniwiona jestem i totalnie wybita z codziennego rytmu...

dragonfly said...

Też tak mam. Wybicie się z rytmu jest nieznośne i bolesne.
A kapciochy boskie!

thymka said...

tak czy siak - nie ma co się poddawać, choć pogoda się psuje znowu i nie sprzyja dobremu samopoczuciu ...

p.s widziałam Cię wczoraj przelotem na Dewajtis ...:-)

beniaminka said...

O tak... Dziś już po drugiej kawie jestem i nadal nie mogę się pozbierać. Te weekendy są nieznośne ;)

pozdrawiam

enchocolatte said...

Dag, rzeczywiście pomogła :) Na niej zawsze można polegać! :)

Meis Ideis, o tak przydałaby się grupa wsparcia :))

Figo, życzę zdrowia dla małej, reszta się nie liczy!

Wiolka, już mi lepiej, że nie ja jedna.

Dragonfly, oj tak! :)

Thymko, trzeba było pomachać do mnie!

Mamsan said...

Mam podobnie ... :-) Pozdrawiam i zycze Wam milego wieczoru. M

kapcie fajne ...!

Zbyszek said...

Mnie też dopadło lenistwo, pomajówkowe i pogodowe zarazem. Ale słońce wraca, więc może będzie lepiej :)

thymka said...

hmm... no nie zdążylam bo weszłaś do kościoła a ja stałam dużo dalej, na trawniku ... chłopcy uciekli Ci chyba z łobuzerskim uśmiechem na twarzach a Ty byłaś już w środku.

następnym razem może będzie lepsza okazja!

pozdrawiam ciepło!!!!!

my mamy w niedzielę komunię naszej Zu ...

Piegowata said...

Myślę, że krąży w nas podobne uczucie;) długie weekendy rozleniwiają, ale na szczęście wszystko kiedyś wraca do "normy";)

Joanna said...

Super kapciochy, gdzie sie takie nabywa?To chyba kryzys ogólny, bo mnie też niestety dopadł

enchocolatte said...

thymka, na Dewajtis?

Zbyszku, a ja myślałam, że to tylko my kobiety takie rozleniwione na wiosnę :)))

Mamsam, pozdrawiamy!

Piegowata, właśnie powrót do normy i wszystko wraca na swoje miejsca :)

Joanna, kapciuchy są z INUI Moodstore.

thymka said...

no na Dewajtis! też tam od czasu do czasu (latem prawie co tydzien) chodzimy do koscioła, bo nie ma jak msza w wykonaniu ks. Wojciecha!