Monday, 21 March 2011

wiosenne porządki i zagubione skrzydła

w kalendarzu 21 marca!
dla mnie to nie tylko pierwszy dzień wiosny,
to także dzień,w którym 11 lat temu były nasze zaręczyny!
to także dzień, w którym nareszcie czuć wiosnę w powietrzu.
i dzień, w którym najlepiej zacząć wiosenne porządki!
przy okazji tych ostatnich wyszperałam w komputerze zeszłoroczne wiosenne migawki.
bardzo już tęsknię za takimi widokami.
jeszcze trochę i nasz okoliczny Las Bielański pokryje się zielono-żółto-białym dywanem kwiatów!

a wczoraj wieczorem po kąpieli zgubiły nam się skrzydła, a dokładnie Jaromirowi.
może ktoś je widział?

w trakcie ubierania Jaromira po kąpieli w piżamę...
on: a gdzie są moje skrzydła?
ja: jakie skrzydła?
on: przecież miałem skrzydła!
ja: tak?
on: no przecież jestem aniołkiem! więc gdzie są moje skrzydła?
do dziś nie znalazły się!

15 comments:

maggie said...

Droga E., zdjęcia cudne - ten kolaż z J. wspaniały!

Co do skrzydeł - ja też je widziałam u Jaromira :-) Poszukajcie dobrze!

A z tymi zaręczynami... Ty wiesz, że ja nie mam pojęcia, kiedy były moje? Bo też nie wiem, od czego liczyć: czy od dnia, w którym WYBRAŁAM sobie pierścionek, hehe, i przy okazji pokłóciłam się w salonie jubilerskim z moim przyszłym narzeczonym, bo upierałam się przy 'niezbyt okazałym' z bursztynem (piękny był, taki prosty, całkiem retro), podczas gdy P. uważał brylant za jedyny stosowny (tak się przyjęło!) kamień i w końcu, ku wielkiej konsternacji obsługi, stanęło na szafirze... Czy też liczyć od dnia, kiedy ów pierścień został mi wręczony (miało to miejsce kilka tygodni po zakupie - po wyjściu od jubilera to nie byłam nawet pewna, czy w ogóle zaręczyny się odbędą przez ten konflikt z kamieniem, hehe)? Ale ani jednej, ani drugiej daty nie pamiętam ;-) Wczesne lato - na pewno!
Za to znam datę 'ogłoszenia zaręczyn' bo to było w moje urodziny, hihi!

enchocolatte said...

Maggie, skoro i Ty je widziałaś, to gdzieś muszą być. Poszukamy!
Niezła historia z Twoimi zaręczynami. Ja przyjęłam datę wręczenia pierścionka z wianuszkiem malutkich rubinów (ponoś rubin symbolizuje wielką miłość!) A może zaręczyciel pamięta kiedy to było? zapytaj!:)

Amber said...

Jakie cudne wiosenne zdjęcia! Mówisz,że czas na porządki?
A skrzydła na pewno są,musicie ich dobrze poszukać.
Pozdrowienia!

Kemotka said...

ej, ja nie pamietam dokladnej daty moich zarecznyn, ale pamietam,ze byly troche spontaniczne. podczas pewnych wakacji w Chorwacji. Na lodce. Moj przyszly malzonek gesto sie tlumaczyl i przepraszal za brak pierscionka, ale chcial kupic w Chorwacji, lecz nie udalo mu sie. wiec zrobilismy pierscionek z kawalka folii aluminiowej ;) mial nawet brylant. a pozniej, juz w Warszawie wreczyl mi prawdziwy pierscionek.Podczas spaceru po Lazienkach ;)
Czekam na te kwieciste dywany z duuuza niecierpliwoscia, zwlaszcza ze w Lasku Bielanskim bede czestym spacerowiczem ;)

enchocolatte said...

Amber, dziękujemy za odwiedziny i słowa otuchy! :)

Kemotko, takie spontaniczne wydarzenia są najlepsze! pierścionek z folii - bardzo romantyczne! obiecuję zamieścić kilka zdjęć z lasku z zeszłego roku, cudowne miejsce! idźcie z klasą na wycieczkę jak tylko zakwitną zawilce!!!

enchocolatte said...

Kemotko, jak wejdziesz na ten link to zobaczysz jaki piękny jest Las Bielański wiosną:

http://enchocolatte.blogspot.com/2010/04/green-peace.html

Mamsan said...

Jak milo... wszystkiego dobrego i porzadkow wiosennych udanych a skrzydla koniecznie musicie poszukac, ja tez je pamietam... :-)

Pozdrawiamy serdecznie. M

enchocolatte said...

Mamsan, dziękuję! Nadal ich szukamy, ale przynajmniej wiem jakiego są koloru. Jak twierdzi Jaromir były drzewno-słoneczno-księżycowego-kołderkowego :) to na wszelki wypadek, gdybyście je znaleźli przypadkiem :)

magdalena (ellemo) said...

no, ja już widzę, jak w myślach już tworzyła te zagubione skrzydła :)

dotblogg said...

no właśnie:) gdzie?;) myślę,że to dobry materiał na bajkowy wierszyk:)
uściski!
J.
ps.piękne te fotografie..:)i zaręczyny wiosenne:))) super!

enchocolatte said...

ellemo, dotblog :) wierszyk o zagubionych skrzydłach? to dopiero wyzwanie! ja dziś cały dzień myślę o takim jednym zielonym warzywie...

dwa brokuły z póły spadły
potłukły się i pobladły...

:)


ale zmienię temat na zagubione skrzydła Jaromira

dobry pomysł!

:)

Ola said...

Uśmiechnęłam się na te zaręczyny, na wiosnę. U nas Barbórka - 4 grudnia. K. chciał mnie wyciągnąć na spacer a ja znudzona przeglądałam gazetę. "No co Ci tak zależy..." i już już miałam chlapnąć "zaręczać się chcesz?" (szczęśliwie nie zrobiłam tego - bo on już był na kolanach:)

Pozdrowienia, zaglądam acz wcześniej nie komentowałam:)

Anik said...

Skrzydła w TAKIM kolorze muszą być niezwykłe :) pokaż nam koniecznie jak juz się znajdą ;)
Zaręczyny....wiosenny temat, choć moje były zimą...chyba :) Bo daty nie pamiętam :)

enchocolatte said...

Olu, miło Cię widzieć... zaręczyny w Barburkę! brawo! :)

chyba mój chwilowo bezskrzydły Jaromir i Twoja córcia są w podobnym wieku?!

zaglądaj częściej, czy tu do mnie czy też do chłopaków!:)


Anik, te skrzydła są trochę wyimaginowane. Jaromir lubi takie poetycko-czarodziejskie zagrywki... że niby mu skrzydła zginęły :) jutro go spytam czy się już znalazły?!
no jak to nie pamiętasz kiedy miałaś zaręczyny? :)

dotblogg said...

czy ktoś widział skrzydła anioła?
może je kocur wyjął spod stoł(a)? hihi ;)
myślę,że wymyślisz coś o wiele lepszego:)
uściski!
ps.a wiesz, w sobotę będę farbowac włosy..już mam wizytę zamówioną. Twoje "dlaczego nie chcesz zaryzykowac" sprowokowało mnie do zmiany;)