Monday, 28 March 2011

zaraźliwe hobby

tydzień wyjęty z życia przez zmasowany atak wirusowy. nikt z wyjątkiem głowy rodziny (która szczęśliwie była poza domem) nie został oszczędzony. ale czas choroby to u mnie nigdy czas zmarnowany, wszak leżąc też można coś robić. projekt kołderka na szydełku, to jest to nad czym teraz pracuję. zainspirowana zdolnymi kobietami z sieci nie mogłam siedzieć... leżeć bezczynnie. i muszę przyznać, że jak już zaczęłam to nie mogę przestać...wpadłam po uszy w to zaraźliwe nowe hobby. a kto mnie tak nakręcił? oj jest ich kilka a nawet kilkanaście, ale dziś na uwagę zasługują Piegowata, Ingrid i thYmkA. zajrzyjcie do nich koniecznie i sprawdźcie jakie cuda potrafią zrobić te dziewczyny z nitką i szydełkiem!


ja tymczasem wracam do kwadratów na kołderkę dla Jaromira. zostało mi jeszcze do wyszydełkowania 51 z planowanych 91. udanego tygodnia!

12 comments:

Anik said...

Pamiętam takie narzuty i poszewki robione przez moja babcię :) Własnie rodzice przywieźli mi od niej wszystkie skarby - druty, szydełka, kordonki...tez jestem w nałogu ;) I rozumiem o czym piszesz :) U mnie powstają motyle właśnie... :)
czekam niecierpliwie na twój efekt końcowy! Pozdrawiam!

enchocolatte said...

Anik, ja odziedziczyła trochę skarbów po mojej mamie, która gdy byłam mała robiła mi takie kwadratowe kolorowe kamizelki. Teraz ja przejęłam pałeczkę, bo mama nie ma cierpliwości!
Oczywiście, że się pochwalę efektem końcowym! :)

thYmkA said...

no proszę!!! pięknie jest :) mam sentyment do tych małych kwadracików, bo z nich zrobiłam jeden z pierwszych kocyków dla ukochanej lalki Zu....

strasznie mi miło, że wspominasz też o mnie...dziękuję bardzo

enchocolatte said...

thYmkO Twoje ostatnie dzieło - szalik to dla mnie mistrzostwo świata! pozdrawiam! :)

imagine said...

O! jestem pełna podziwu:) Gratuluję cierpliwości i pięknego zestawu kolorystycznego:) Pozdrawiam!

enchocolatte said...

Dagmaro, z cierpliwością to u mnie różnie bywa, ale przyznam, że szydełkowanie takiej masy kwadratów bardzo uspokaja... można sobie przy tym pomedytować... :)
pozdrawiam wiosennie! :)

JOASIA said...

o właśnie , jak świetnie trafiłaś z tykm postem. Po mojej głowie sie lomocze własnie narzuta szydełkowa, a że nauczyłam sie trzech oczek, biore sie za robotę :)

enchocolatte said...

powodzenia i cierpliwości życzę Joasiu!

piegowata said...

uważaj, bo to naprawdę uzależnia:P Ale w dobrą stronę:)Moje kolory zdecydowanie:)Czekam na efekt końcowy!

enchocolatte said...

Piegowata, teraz widzę ile to pracy... mogłam poprzestać na 18 kwadratach i zrobić dwie poduszki do sypialni... ale jakoś siłą rozpędu ciągnę dalej! :)

Mamsan said...

Lubie i podobaja mi sie takie rzeczy... ja szydelka nie mialam w reku juz tyle, tyle lat... nie wiem czy jeszcze potrafie... :-) Powodzenia. M

enchocolatte said...

Mamsan try again! Moje ostatnie zmagania z włóczką, drutami szydełkiem pamiętają czasy szkolne i lekcje ZPT. :)

Właśnie czy teraz w szkołach jest coś takiego jak ZPT?