Friday, 18 November 2011

kiedy jesienią...


Kiedy jesienią idę aleją…

Kiedy jesienią idę parku aleją

Kolczaste buźki do mnie się śmieją.

Liście szeleszczą pod butami

Szepcząc swą bajkę między krokami.

Z dębów ktoś cichcem mnie bombarduje

Żołędzi gradem drogę minuje.

Wiatr szumi w trzcinie coś o zimie

Lecz niechaj najpierw ta jesień minie.

Z krzaków coś mani mnie czerwienią

To dzikiej róży owoców płomienie.

Kaczki po stawie płyną niemrawie

One już czują zimę prawie.

Kiedy jesienią idę parku aleją

Zziębnięte ławki w słońcu się grzeją.

Plac zabaw jakby już zapomniany

Przez dziatwę dawno nie odwiedzany.

Stara huśtawka i karuzele

Nieprędko kogoś rozweselą.

Dwa żółte liście w piaskownicy

Mówiły, coś o wielkiej nawałnicy.

Lecz ja nie wierzę w te opowieści

Mi się to wprost w głowie nie mieści.

Wszak w kalendarzu to listopad złoty,

Nie żadna zima, a jesienne słoty.


Nina Eniri, Listopad 2011







migawki z pewnego listopadowego spaceru w okolicach Dewajtis na Bielanach. i czyż potwór na ostatnim zdjęciu nie przypomina Wam wielkiego hipopotama a może krokodyla wyciosanego przez naturę na wzór rzeźb Józefa Wilkonia? zresztą właśnie na Dewajtis jest karuzela autorstwa Józefa Wilkonia z różnymi dziwnymi stworkami. zajrzyjcie tam kiedyś! :)

8 comments:

magdalena said...

a mi potwór przypomina raczej krokodyla :)

Paula said...

hipopotama nie, ale krokodyla już tak :)

enchocolatte said...

dobrze zmieniam na krokodyla :)))

maggie said...

Zdecydowanie tak!!!

A słuchaj, ja pamiętam, że będąc dzieckiem panicznie się bałam podobnych 'krokodyli' pływających na Parsęcie w Kołobrzegu ;-)

Tak się mu jeszcze przyglądam - to chyba nie jest dzieło natury - spójrz na te omszałe łapiszcza!!! Niemożliwe, żeby to tak samo z siebie powstało!

enchocolatte said...

maggie, nie mam pojęcia czy to twór natury czy jakiegoś tajemniczego, leśnego rzeźbiarza, ale wygląda interesująco :)

Mamsan said...

A dla mnie moze byc i krokodyl i hipopotam... :-) M

byazi said...

drzewa też mówią :))

szkoda, że my w tym roku takiej pięknej jesieni nie doczekaliśmy :( wiatry huraganowe przyszły i piękne liście fruuuuu !....(bukiety z ubiegłorocznych liści stoją po chałupie )

pozdrawiam serdecznie!

thYmkA said...

oj tak! karuzela Józefa Wilkonia prawie w każdą niedzielę okupywana jest przez moje mlodsze dziecko! i trudno się za każdym razem zdecydować: czy lepiej na dziku śmigać czy innym zwierzu! :-)