Friday, 18 June 2010

moi ulubieńcy / my favourites





Posted by Picasa
...że Jaromir to mój ulubieniec, maminsynek, benjaminek to już pewnie każdy czytający tego bloga dawno zauważył. każda chwila z nim spędzona jest magiczna, przepełniona szczęściem i radością!
...jeśli zaś chodzi o bez, to jest on jednym z moich wiosennych faworytów, lista których jest w moim przypadku dość dłuuuuuga: bez, konwalie, jaśmin, niezapominajki, jaskry, piwonie. bez jednak jest najbardziej aromatyczny i do tego fotogeniczny! najchętniej zamknęłabym jego aromat we flakoniku i raczyłabym się nim w pochmurne, smutne dni, niczym eliksirem szczęśliwości. a a propos szczęśliwości, ostatnio przeczytałam gdzieś manifest człowieka szczęśliwego... i ucieszyłam się, że wreszcie ktoś zrobił to za mnie i spisał na kartce myśli od dawna krążące w mej głowie, a brzmią one tak:
1. codziennie zafunduj sobie mały "prezent"
2. zrób coś dla innych
3. okaż wdzięczność za doznane dobro
4. jak najwięcej śmiej się
5. zrezygnuj z oglądania telewizora
6. jak najczęściej rozmawiaj z partnerem
7. zadzwoń do przyjaciela
8. uśmiechnij się do nieznajomego na ulicy
9. zrób coś dla ciała; pobiegaj, pogimnastykuj się
10. posadź roślinę i dbaj o nią codziennie
tak więc życzę sobie i Wam miłego, szczęśliwego dnia! idę zrobić coś dla innych!
E.

7 comments:

magdalena (ellemo) said...

... fajne te myśli ...

:)

Delie said...

A starsi nie są zazdrośni o ulubieńca?:)
Bardzo lubię bez. Cudne to zdjęcie z kwiatami we włosach:)

Anna Lechowska "Figa" said...

piękne kolory...
i myśli
:o)

enchocolatte said...

Aniu, Ellemo miałam trochę czasu na zebranie myśli a zawdzięczam to uważności! W takich prostych codziennych drobiazgach tkwi niezwykła moc sprawcza, ktoby pomyślał!

Delie, oczywiście, że są zazdrośni (po kryjomu, bo na zewnątrz udają twardzieli... no wiesz chłopaki nie płaczą) :)

Pozdrawiam,
E.

Mamsan said...

Bez uwielbiam i chyba tez sa moim faworytem, bardzo fajne mysli i prawdziwe... M

maggie said...

Och, piękny ten bez...
A ja nawet niezamierzenie stosuję się do powyższego dekalogu (a przynajmniej staram się) i tak, chyba mogę nazwać się człowiekiem szczęśliwym :-)
A więc to działa ;-)))
Pozdrawiam!

Espresso said...

Świetna seria :)