Wednesday, 7 April 2010

historia z pomarańczami / story with oranges


historia o chłopcu, o miłości i śmierci, i o przekraczaniu granic niemożliwych do przekroczenia, o tajemniczej dziewczynie z pomarańczami, o gwiazdach, o teleskopie Hubble'a, o tajemnicy istnienia. historia pisana wspólnie choć autorów dzieli przepaść czasowa. historia, którą czyta się jednym tchem i pamięta się całe życie.
(...)Wyobraź sobie, że stoisz u progu tej wielkiej baśni, wiele miliardów lat temu, kiedy wszystko powstało. Możesz zdecydować, czy kiedyś urodzisz się i będziesz żyć na tej planecie. Nie wiesz, kiedy by to miało być, ani też jak długo będziesz mógł tu pozostać, lecz o więcej niż kilkudziesięciu latach i tak nie może być mowy. Wiesz jedynie, że jeśli zdecydujesz się przyjść kiedyś na ten świat, gdy nadejdzie na to pora czy, jak mówimy, gdy "czas się dopełni" to będziesz również musiał rozstać się kiedyś z nim i wszystko to opuścić.
(...) Jesteśmy na świecie tylko ten jeden raz...

9 comments:

Delie said...

Czytałam.
Śliczne zdjęcie.

enchocolatte said...

Wędrując palcami po grzbietach książek w biblioteczce w domu moich rodziców, moja dłoń zatrzymała się na pomarańczowej okładce. Kilka lat temu kupiłam tą książkę mojej młodszej siostrze do jej kolekcji Gaardera. Nie wiedziałam jaki skarb jej podarowałam, aż do chwili kiedy w przeciągu jednego wieczora przeniosłam się w świat Georga Roed'a. Kiedy skończyłam, była już noc. Do rana nie mogłam zasnąć. Czasami ważne książki same wpadają nam w ręce w odpowiednim momencie naszego życia. Mam nieodparte wrażenie, że Ktoś daje nam znaki!

Delie, dziękuję!

llooka said...

... więc nie zmarnujmy tej szansy i żyjmy najlepiej jak potrafimy, czyniąc z ziemi niebo...

Hanna said...

Bardzo lubię książki Gaardera, choć tej jeszcze nie czytałam. Ale też mam wrażenie, że odpowiednie książki (filmy, artykuły, słowa) przychodzą do nas w odpowiednim czasie. Właśnie wtedy kiedy ich potrzebujemy i umiemy z nich skorzystać. Pozdrawiam

Delie said...

Ja tak mam z jedną książką. Którą czytałam kilka razy i zawsze na wdechu, a zaczynam i kończę czytać wraz z końcem książki. To "Dziwne losy Jane Eyre".

Mamsan said...

Znam jego poprzednie ksiazki ale tej nie czytalam. Mysle, ze pewno jest tak samo fajna jak poprzednie... Sliczne zdjecia na poprzednich postach, piekna wiosna i tyle kwiatow...! Milego dnia... M

enchocolatte said...

Delie, dziwne losy Jane Eyer połknęłąm sama nie wiem kiedy (czytałam je dodatkowo po rosyjsku). Potem był film z Timothy Daltonem w roli Rochestera. Zakochałąm się. Postanowiłam,

enchocolatte said...

... postanowiła, że jeśli będę miała synka nazwę go Tymoteusz (ale M. się nie zgodził, gdy doszło co do czego). Książka wzrusza mnie do dziś i z pewnością ją znowu kiedyś przeczytam. Może tym razem w oryginale.

Hanno, tak to jakoś dziwnie się składa. A po Gaardera sięgnę z pewnością nie raz - siostra ma niezły zbiorek jego książek.

Llooko, Ty potrafisz uczynić niebo na ziemi!

:)
E.

Ewa said...

Nie znam tej książki. Ale już wiem, że chciałabym ją przeczytać. Chłopiec z pomarańczami piękny!