Thursday, 24 February 2011

ta mała dziewczynka z młodą kobietą na zdjęciu po lewej...
to ja i moja mama...
całe lata świetlne temu!
to serce po prawej to tegoroczny prezent urodzinowy dla mnie od Bartosza!
ten trochę zaległy post (9 dni spóźnienia z braku dostępu do komputera w dniu moich kolejnych urodzin) ważny z wielu względów!

Z tamtych lat najmilej wspominam słodki zapach pieczonego nocną porą przez moją mamę ciasta. Pamiętam, że kiedy leżałam już w łóżku do moich nozdrzy powoli i niepostrzeżenie wkradał się przyjemny aromat wanilii i olejku pomarańczowego. W kuchni mama piekła biszkopt na mój tort urodzinowy. Nie było nic przyjemniejszego na świecie, jak zasypianie otuloną w te słodkie zapachy. Uwielbiałam to… bardzo!

fragment wspomnień z książki CZERWONE KALOSZE


tym razem po raz pierwszy ciasto urodzinowe pieczone było nie przez moją mamę, ale mojego najstarszego syna, z moją pomocą oczywiście. wyszło bardzo czekoladowe i bardzo urodzinowe. dekoracja też taka jak za dawnych lat.


Urodzinowy tort czekoladowy
... jak za dawnych lat

Składniki na ciasto:
30 dag gorzkiej czekolady
25 dag masła
25 dag brązowego cukru
2 łyżki miodu
4 jajka
25 dag mąki
2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 opakowanie gotowej polewy czekoladowej

Na krem:
10 dag gorzkiej czekolady
125 ml śmietany 30%
2 dag brązowego cukru

Do dekoracji:
garść suszonej żurawiny i 75ml śmietany 30%

Przygotowujemy ciasto:
czekoladę łamiemy na kawałki i topimy w metalowym rondelku na parze. Dodajemy masło, cukier i miód. Rozpuszczamy mieszając (tym właśnie zajmował się Bruno!) Po ostudzeniu do masy wbijamy jajka. Dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i mieszamy do uzyskania gładkiej masy. Przekładamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni Celsjusza przez 1h i 15 minut.
Przygotowujemy krem:
śmietankę zagotowujemy, dodajemy cukier i połamaną czekoladę. Podgrzewamy, mieszając aż wszystkie składniki się rozpuszczą. Odstawiamy do ostudzenia i zgęstnienia (najlepiej do lodówki).
Zimne ciasto przekrawamy na pół. Przekładamy czekoladowym kremem. Oblewamy ciasto stopioną polewą i dekorujemy ubitą śmietaną i żurawiną.

Smacznego!

8 comments:

Aśa :) said...

O mało nie zaczęłam lizać ekranu :P

Mru ♥ said...

bardzo lubię oglądać takie zdjęcia jak to pierwsze. na drugim ładne serducho. a tort wyglądał fantastycznie. bardzo mi się to podoba, że pozwalasz synowi "zarządzać" w kuchni. niestety znam kobiety (i ich synów-a moich kolegów), którzy niestety nie byli dopuszczani do kuchni. całe szczęście, że moja mama miała inne zdanie na ten temat i mogliśmy z bratem do woli gotować i piec. pierwsze samodzielnie upieczone ciasto (z małym maminym przypomnieniem o proszku do pieczenia) zrobiłam mając 11lat. jakoś tak mnie na wspomnienia wzięło po przeczytaniu Twojego posta. wszystkiego dobrego (pourodzinowego). trzymaj się ciepło (:

enchocolatte said...

Asa :)

Mru, a u mnie było właśnie odwrotnie. Kuchnia była zamknięta dla dzieci, może dlatego, że miałam na koncie przykry incydent w dzieciństwie. Mama utarła sporą miskę ziemniaków na placki ziemniaczane. Ja siedziałam przy stole na którym stała miska i dyndałam nogami z radości, że będą placki. Nagle tak mocno dyndnęłam tymi nogami, że stół się złożył (bo był składany do ściany) i miska z całą zawartością, leżące na stole jajka i inne rzeczy wylądowały na ziemi. Powstała masa ziemniaczano, jajeczno, skorupkowo, szklana. Istna katastrofa i żadnych placków! Od tej pory nie miałam wstępu do kuchni :(

magdalena (ellemo) said...

jeny, jaki pyszny tor!
a to serce jest obłędne!

najlepszego!

Kemotka said...

ojoj, jakie masz cudowne dzieci. takie dzieci to prawdziwy skarb.podobne serduszka robilam z dziecmi w pracy ;)

Mamsan said...

Serce, zdjecie Twoje i mamy piekne a tort urodzinowy rewelacja, prezentuje sie wspaniale...! wszystkiego dobrego... M

anamarko said...

mniaaaamm. Tort wygląda smakowicie. Ale to serduszko z papieru jest NAJ!

enchocolatte said...

Magda, tort był pyszny i jak powiedział dziadek (mój tata) czuć go było malizną. Następnym razem muszę zrobić podwójną porcję.

Kemotko, powiem nieskromnie, że tak. Serce zrobione metodą tzw. quillingu. Niesamowite jakie cuda można zrobić z wąskich pasków zwiniętych w tulejki.
http://galeria.tipy.pl/tag_21314,dd1,quilling-krok-po-kroku.html

Mamsan, bardzo Ci dziękuję!

Anamarko :), mnie też serduszko powaliło na kolana. Nie sądziłam, że sześciolatek może coś takiego zrobić.