
listów do Mikołaja w tym roku nie było... moje dzieci przestały w niego wierzyć... gdzieś coś podpatrzyły, coś gdzieś podsłuchały i czar prysł, a raczej mit Mikołaja prysł. dlatego postanowiliśmy z mężem jakoś odzyskać ich wiarę w Świętego M. i ...

... zawieźliśmy ich dzisiaj na Bielany do kamedułów. gdzie jak gdzie, ale tam właśnie można spotkać Świętego Mikołaja. i tym razem nas nie zawiódł... około południa zszedł po drabinie spod kopuły kościoła (co na gorąco uchwycił aparatem mój mąż!) prosto do zgromadzonych przy ołtarzu dzieciaków. rozdał mandarynki i słodycze wątpiącym i niewątpiącym i poszedł szykować paczki na jutro.

i my też szykowaliśmy paczki...
bardzo słodkie paczuszki! bo Mikołaj istnieje i nigdy nie przestanie istnieć... i jutro się o tym wszyscy przekonamy!
3 comments:
Ale piękna skrzynka na listy! Marzenie:)
Moj starszy syn w tym roku ponownie mial watpliwosci co do Mikolaja, listy w kazdym razie napisalismy a co bedzie dalej zobaczymy... :-)
Milego dnia. M
Delie, mnie tez ta skrzynka się podoba! I zgadnij do kogo należy?
Mamsan, paczki od Mikołaja prawdopodobnie pomogą na nowo w niego uwierzyć!
:)
Post a Comment