Friday, 16 December 2011

smaki dzieciństwa i blok pani Basi

moje powroty ze szkoły w czasach podstawówki wspominam z uśmiechem na ustach.
dom stał dla mnie otworem i mogłam swobodnie myszkować w kuchennych szafkach wyjadając mnie tylko znane smakołyki, których normalnie nie mogłabym tknąć. jednym z ulubionych było mleko w proszku w niebieskim opakowaniu w krateczkę. pamiętam, że siadałam z paczką gdzieś w miłym kątku i powoli z namaszczeniem nurzałam mokry palec w pachnącym, słodkim białym proszku i z przymkniętymi powiekami ssałam niczym smoczek. w ten sposób i koniecznie palcem potrafiłam spałaszować porządną porcję mleka, które z założenia miało zupełnie inne przeznaczenie... choć z drugiej strony coś, co mama z niego robiła było równie pyszne i słodkie, że palce lizać. przepis na ten smakołyk dała nam mama mojej koleżanki z klasy, pani Basia. i nie wiem dlaczego ten deser pasuje mi tylko zimową porą, a najlepiej w okresie poprzedzającym przedświąteczną gorączkę. pewnie niektórzy już się domyślili, że chodzi o czekoladowy blok.

wczoraj wieczorem przypomniałam sobie o tym smaku z dzieciństwa. wracając z przedszkola kupiliśmy paczkę mleka, choć już w łaciatym opakowaniu i w kilka chwil przygotowaliśmy grudniowy specjał suto upstrzony bakaliami i orzechami. ten z dzieciństwa nie był taki wykwintny, miał w sobie tylko ciastka, rodzynki i orzechy, wiadomo lata 70-te...

na stole serweta ręcznie malowana akrylami (ostatnia warsztatowa praca!)

a gdyby ktoś z Was zapragnął przypomnieć sobie smak z dzieciństwa i zrobić czekoladowo-bakaliowy blok, oto szybki przepis, ten od mamy koleżanki.

Czekoladowo-bakaliowy blok pani Basi

Składniki:
paczka mleka pełnotłustego (ok. 500g)
kostka masła
szklanka cukru
4 łyżki kakao
3/4 szklanki wody
pokruszone ciastka i wafle/rurki waflowe
orzechy: laskowe, włoskie, migdały
bakalie: suszona żurawina, rodzynki, kandyzowane owoce, skórka pomarańczowa

W dużej misce wymieszać: mleko, orzechy, pokruszone ciastka i bakalie. Masło roztopić w rondelku na wolnym ogniu, dodać cukier, kakao i wodę, wymieszać dokładnie doprowadzić do wrzenia. Ostudzić i połączyć z mieszanką mleczną. Dobrze wymieszać i przełożyć do wyłożonej folią aluminiową formy keksowej. Schładzać przez noc w lodówce.
Smacznego!

12 comments:

Monisia said...

wspaniałe wspomnienia! i smaczne słodkości;)))

Jagoda said...

ha! ja wyjadałam śmietankę do kawy. A jak urodził się mój brat i był dokarmiany mlekiem bebiko to na sucho też smakowało wyśmienicie! :)

Ewa said...

Ja uwielbiałam Humanę ;) Bananową. I mleko w tubce, Przeokrutnie słodkie!

thymka said...

skusiłaś mnie tym przepisem...
chyba wypróbuję, choć u mnie rodzinka za bakaliami nie przepada :-(
może jedynie na orzechy patrzą przychylnym okiem ...

enchocolatte said...

Monisiu, oj smaczne i szybko znikające :)

Jagoda, a ja młodszej siostrze podpijałam vibovit z butelki. Mama była zawsze zdziwiona jak ona to szybko ode mnie wypiła :))

Ewa, o mleko w tubce też lubiłam i jeszcze... słodkie kakao, które razem z inną koleżanką wyjadałyśmy cichaczem łyżeczkami w kuchni jej mamy. było pyszne, jakieś zagraniczne w żółtym pudełku :)

thymka, to zmniejsz ilość bakalii i już (tak symbolicznie zostaw żurawinę, bo ona daje smaczek)!

Wiolka said...

Wygląda pysznie... na pewno zrobię :)

Małgosia said...

Uwielbiam blok czekoladowy, z pewnością już niedługo wypróbuję Twój przepis!
A co do wyjadania produktów na sucho, do dziś czasem lubię zjeść w ten sposób zupkę yum yum :)

Hanna said...

Blok wygląda pysznie, ale najpiękniejsze są serweta i aranżacje na zdjęciach - siedzę sobie i się w nie wpatruję :))))

mimi said...

zakochałam się w serwecie. wiem, że pytanie naiwne bo pewnie jest odziedziczona, ale spróbuję - czy można ją gdzieś kupić?

pozdrawiam

maggie said...

Ja uwielbiałam paluchami na sucho wyjadać Vibovit ;-) Nawet bardziej niż Visolvit!
A na blok czekoladowy chodziłam do naszej sąsiadki ;-) i bardziej mi smakował niż zdobyczne czekolady! Serio!
Muszę wypróbować Twój przepis! Koniecznie!!!

enchocolatte said...

Wiolka, to tylko kilka chwil i parę godzin schładzania w lodówce! :)

Małgosia, zupek yum-yum nie próbowałam :)

Haniu, dziękuję!

Mimi, serweta jest efektem ostatnich zajęć na warsztatach malarskim. Namalowałam ją akrylami w ciągu 2 godzin. Jeśli chcesz ją kupić daj sygnał na maila: enchocolatte@gmail.com

Maggie, o Vibovit to i moje ulubione danie, Visilvit szczypał za bardzo w język! :)))
Nie ma to jak mamy koleżanek, zawsze coś dobrego przygotują, np. mama niejakiej Agnieszki robiła pyszną zapiekankę z pieczarkami, żeby nam lepiej chemia i matematyka się odrabiała :))

Olliveta said...

Taki blok to przysmak mojego męża:)) Nawet miałam go zrobić w tym roku ale zapomniał zapakować mleko w proszku do walizki...