Friday, 20 July 2012

smaki lipca... wiśniowy sad i słoń


smak lipca to chłodny wiśniowy kompot
kojarzy mi się zawsze z dzieciństwem...
mama gotowała go z rana i przelewała do szklanej butelki (bidonów wtedy nie było!)
razem z tatą pakowała leżak, kocyk i jakieś przekąski, młodszą siostrę do wózka i ...
udawaliśmy się całą rodziną do pobliskiego Lasku Bielańskiego na piknik!
co było dalej najlepiej opisze wiersz...

kto dziś pamięta
stare Bielany
gdzie pomieszkiwał
słoń blaszany
i co sobota i niedziela
bawiła tłumy karuzela
w wózkach, piechotą
czy na rowerach
nie mały tłumek
w lesie się zbierał
i w cieniu dębów
na miękkiej trawie
piknikowali wszyscy
prawie

mama z koszykiem
pełnym strawy
rozkłada w kratę
koc na murawie
jest kompot z wiśni
ciasto domowe
truskawki
termos kawki
chałki drożdżowe

dzieciarnia biega
po polance
ktoś robi zdjęcia
tej hulance
na łańcuchowej
karuzeli
starszy i młodszy
się weseli

dookoła słonia
malców gromadka
usiąść na trąbie
nie lada gratka
i tak przez lata
po robocie
czy przy niedzieli
czy przy sobocie
do lasu ciągną
tłumy bielan
lecz gdzie jest słoń?
słonia już nie ma!

blaszany olbrzym
znad skraju lasu
o nie, nie przetrwał
próby czasu
chociaż miał wielu
małych fanów
dziś już wiekowych
pań i panów
którym z pewnością
łza się kręci
gdy słonia odnajdą
w swej pamięci

lecz dzieciom moim
się w głowie nie mieści
historia słonia
z lasu w mieście
więc może by mi uwierzyli
gdyby go sami zobaczyli
duży blaszany
szarej maści
wielkości bardzo
głębokiej przepaści
na głowie miał
ozdobną siatkę
a na swym grzbiecie
ozdobną makatkę
dwie grube nogi
miał blaszane
kręconą trąbę
i ciosy malowane

całkiem niegroźny był
nawet miły
pamiętam, że dzieci
go bardzo lubiły
stał pośród lasu
zupełnie sam
lecz nie był samotny
to powiem wam
bo kiedy tylko
nastała sobota
na odwiedziny słonia
przychodziła ochota
słoń na Bielanach
bielański słoń

Nina Eniri, czerwiec 2012

czy ktoś pamięta tamte Bielany, czy ktoś pamięta słonia???



7 comments:

IrLik said...

Piękny smaczne lato, piękne zdjęcia i blog!

Jagoda said...

Wiśniowy kompot nieodzownie kojarzy mi się z dzieciństwem, gdyż wiśnie zajmują sporo miejsca w naszym sadzie :)

Marzenia do spełnienia... said...

Ależ tu sielsko i anielsko! Podoba mi się :) . Zostaję na dłużej.

Marzenia do spełnienia... said...

Ależ tu sielsko i anielsko! Podoba mi się :) . Zostaję na dłużej.

Jedyna singielka w mieście said...

Kompot to smak mojego dzieciństwa. Uwielbiam wracać do tych beztroskich czasów. Twój post to zapach tych dni

podmorelowymdrzewem said...

Dlaczego tak cichutko u Ciebie, Kochana? Rok temu dałaś mi wsparcie przed narodzinami mojej drugiej Córeczki:) Zawsze będę to pamiętać. Dziękuję :)

enchocolatte said...

Już za chwilę wracam! :)))